E.R.A,
Bengoro, Bozk na rozlúčku... O tych trzech wydawnictwach, stanowiących filar kariery
Patríka Vrbovskiego aka Rytmusa, mogliście przeczytać w zeszłym tygodniu. Gdyby
zakończyć historię pieszczańskiego emce w tym miejscu, mielibyśmy już całkiem
rozbudowaną i interesującą opowieść o raperze, który z pozycji kompletnego
outsidera przeszedł do roli legendy słowackiego środowiska, tworząc przy tym coś,
na czym wzorowali się inni, kreując i wyznaczając trendy. Jeśli mielibyśmy skończyć
na roku 2007, to już można by powiedzieć: prekursor, gwiazda, człowiek sukcesu.
Tylko że od czasu wydania drugiego Kontrafaktu minęło pięć lat. Pięć długich
lat, które zasługują na odrębne opisanie, na osobny artykuł. Dlaczego? Ano
dlatego, że jeśli do Bozku na rozlúčku Rytmus
rozwijał się w zaskakująco szybkim tempie, to te pięć kolejnych lat stanowi
prawdziwą eksplozję sławy, sukcesu i – co za tym idzie – kontrowersji najsłynniejszego
rapera Europy Środkowej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rytmus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rytmus. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 listopada 2013
środa, 20 listopada 2013
SlavRaps - CIGÁNSKY SEN, czyli historia pewnego Roma (cz.1)
Ladies and
gentlemen, this is the best rapper in Europe – słyszymy w jednym z jego utworów, do
którego teledysk obejrzało ponad sześć milionów ludzi. To więcej, niż liczy cała
populacja jego ojczystego kraju. Jego twarz, jego głos, jego największe hity
zna tam (i nie tylko tam) praktycznie każdy obywatel, który chociaż raz w
przeciągu ostatnich pięciu lat włączył radio albo telewizor, bądź przeczytał którykolwiek
z tabloidów. Każda jego solowa płyta stała się platyną, ostatnia – nawet
trzykrotną. Zarówno na Słowacji, jak i w Czechach, jest idolem dziesiątek tysięcy
młodych ludzi, choć sam zarzeka się, że tworzy muzykę dla ludzi po
trzydziestce, czyli w jego wieku. Niezwykle bogaty (z czym zresztą lubi się
obnosić), wpływowy, arogancki, nieobliczalny i utalentowany. Najlepszy raper
Europy? Z pewnością największa rap-gwiazda naszego regionu, ale także człowiek,
którego historię można zamknąć w ciekawej, rozbudowanej opowieści, z której ani
przez chwilę nie powieje nudą. My, słuchacze rapu w Polsce, znamy go w
mniejszym lub większym stopniu prawie wszyscy (udzielał się przecież u WWO,
wystąpił też u Soboty...). Poznajmy go jednak bliżej – ladies and gentlemen – this is Rytmus from Slovakia!
środa, 30 października 2013
SlavRAPS- "Bieda w Bośni, chlanie w Rosji"
Rytmus, Potap, St1m. Jest w świadomości statystycznego polskiego słuchacza rapu
coś, co łączy te trzy ksywki. Chodzi o łatkę: kojarzę, coś słyszałem. Budzą nam
one niezbyt wyraźne skojarzenia, przywołują jakieś znajome kawałki polskich MC's z ich
godzinnym udziałem. Niektórym nawet świta w głowach utwór albo i parę utworów autorskich. Rap
nie polski, nie anglosaski czy nawet nie francuski – czyli na pewno leżący poza sferą
zainteresowań większości entuzjastów rapu – ale jednak... Coś o nich wiemy. Pierwszy
pan ma zwyczaj przebijania liczbą wyświetleń swoich klipów na YouTube'ie liczbę
mieszkańców swojego kraju, drugi jest u siebie bezsprzecznym numerem jeden, rozpoznawalnym
tak samo, jak tamtejsze gwiazdy popu, trzeciego zaś obwołuje się królem rapu w
największym państwie świata. To gwiazdy. Celebryci, osoby wpływowe i towary eksportowe swoich ojczyzn.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


