Rytmus, Potap, St1m. Jest w świadomości statystycznego polskiego słuchacza rapu
coś, co łączy te trzy ksywki. Chodzi o łatkę: kojarzę, coś słyszałem. Budzą nam
one niezbyt wyraźne skojarzenia, przywołują jakieś znajome kawałki polskich MC's z ich
godzinnym udziałem. Niektórym nawet świta w głowach utwór albo i parę utworów autorskich. Rap
nie polski, nie anglosaski czy nawet nie francuski – czyli na pewno leżący poza sferą
zainteresowań większości entuzjastów rapu – ale jednak... Coś o nich wiemy. Pierwszy
pan ma zwyczaj przebijania liczbą wyświetleń swoich klipów na YouTube'ie liczbę
mieszkańców swojego kraju, drugi jest u siebie bezsprzecznym numerem jeden, rozpoznawalnym
tak samo, jak tamtejsze gwiazdy popu, trzeciego zaś obwołuje się królem rapu w
największym państwie świata. To gwiazdy. Celebryci, osoby wpływowe i towary eksportowe swoich ojczyzn.
