Kiedy przed dwoma
tygodniami kończyłem skromną dylogię o losach najsłynniejszego
słowackiego rapera Rytmusa, zdałem sobie sprawę z dwóch faktów.
Po pierwsze, podejrzewałem, że temat, którym zdecydowałem się
wówczas zająć, budzi u polskich słuchaczy pewne zainteresowanie i
chętnie przeczytacie co-nieco o dziejach Patríka Vrbovskiego. Po
drugie, był przełom listopada i grudnia 2013. Czas na tyle istotny
dla Rytmusa i całego Kontrafaktu, że stawianie ostatniej kropki
tamtego tekstu po prostu nie mogło być jednocześnie definitywną
kropką całej historii. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny.
Kontrafakt powrócił z nową płytą. Wrócił, choć w sumie był
tu cały czas. Jest teraz i będzie w przyszłości. Navždy (pl.
Na zawsze).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kontrafakt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kontrafakt. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 17 grudnia 2013
wtorek, 26 listopada 2013
SlavRAPS - FENOMEN, czyli historia pewnego Roma (cz. 2)
E.R.A,
Bengoro, Bozk na rozlúčku... O tych trzech wydawnictwach, stanowiących filar kariery
Patríka Vrbovskiego aka Rytmusa, mogliście przeczytać w zeszłym tygodniu. Gdyby
zakończyć historię pieszczańskiego emce w tym miejscu, mielibyśmy już całkiem
rozbudowaną i interesującą opowieść o raperze, który z pozycji kompletnego
outsidera przeszedł do roli legendy słowackiego środowiska, tworząc przy tym coś,
na czym wzorowali się inni, kreując i wyznaczając trendy. Jeśli mielibyśmy skończyć
na roku 2007, to już można by powiedzieć: prekursor, gwiazda, człowiek sukcesu.
Tylko że od czasu wydania drugiego Kontrafaktu minęło pięć lat. Pięć długich
lat, które zasługują na odrębne opisanie, na osobny artykuł. Dlaczego? Ano
dlatego, że jeśli do Bozku na rozlúčku Rytmus
rozwijał się w zaskakująco szybkim tempie, to te pięć kolejnych lat stanowi
prawdziwą eksplozję sławy, sukcesu i – co za tym idzie – kontrowersji najsłynniejszego
rapera Europy Środkowej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

