Kiedy przed dwoma
tygodniami kończyłem skromną dylogię o losach najsłynniejszego
słowackiego rapera Rytmusa, zdałem sobie sprawę z dwóch faktów.
Po pierwsze, podejrzewałem, że temat, którym zdecydowałem się
wówczas zająć, budzi u polskich słuchaczy pewne zainteresowanie i
chętnie przeczytacie co-nieco o dziejach Patríka Vrbovskiego. Po
drugie, był przełom listopada i grudnia 2013. Czas na tyle istotny
dla Rytmusa i całego Kontrafaktu, że stawianie ostatniej kropki
tamtego tekstu po prostu nie mogło być jednocześnie definitywną
kropką całej historii. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny.
Kontrafakt powrócił z nową płytą. Wrócił, choć w sumie był
tu cały czas. Jest teraz i będzie w przyszłości. Navždy (pl.
Na zawsze).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SlavRAP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SlavRAP. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 17 grudnia 2013
środa, 6 listopada 2013
SlavRAPS - Strapo!
Rapowe
podwórko tego małego kraju kojarzy się polskiemu słuchaczowi przede
wszystkim z chodzącą maszynką do robienia
pieniędzy, której wysokobudżetowe teledyski,
nietuzinkowy sposób bycia, a przede wszystkim oryginalny styl
w muzyce, gruntują pozycję gwiazdy. Tak, Słowacja
to królestwo
Rytmusa, samozwańczego the
best rapper in Europe. My jednak nie będziemy dzisiaj koncentrować
się
na jego dokonaniach. Chociaż zdaje się on niejako dominować
na rodzimej scenie, nie jest to żadnym powodem, dla którego
nie mielibyśmy sprawdzić innych graczy. Słowacy
w ostatnich latach wypuszczają coraz bardziej interesujące
i zróżnicowane
pod wieloma względami albumy. Być
może
przesadą byłoby pisanie o jakimś
wybitnym boomie na rap w tym kraju, ale z pewnością jest dobrze. Dowód?
Proszę
bardzo – przed wami długogrający materiał 23 od
pana o pseudonimie Strapo.
środa, 30 października 2013
SlavRAPS- "Bieda w Bośni, chlanie w Rosji"
Rytmus, Potap, St1m. Jest w świadomości statystycznego polskiego słuchacza rapu
coś, co łączy te trzy ksywki. Chodzi o łatkę: kojarzę, coś słyszałem. Budzą nam
one niezbyt wyraźne skojarzenia, przywołują jakieś znajome kawałki polskich MC's z ich
godzinnym udziałem. Niektórym nawet świta w głowach utwór albo i parę utworów autorskich. Rap
nie polski, nie anglosaski czy nawet nie francuski – czyli na pewno leżący poza sferą
zainteresowań większości entuzjastów rapu – ale jednak... Coś o nich wiemy. Pierwszy
pan ma zwyczaj przebijania liczbą wyświetleń swoich klipów na YouTube'ie liczbę
mieszkańców swojego kraju, drugi jest u siebie bezsprzecznym numerem jeden, rozpoznawalnym
tak samo, jak tamtejsze gwiazdy popu, trzeciego zaś obwołuje się królem rapu w
największym państwie świata. To gwiazdy. Celebryci, osoby wpływowe i towary eksportowe swoich ojczyzn.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


