środa, 4 września 2013

,,Dzisiaj nie patrzę na metal z góry''- SoundQ

Fuzja wyszukanej i subtelnej elektroniki z autentyczną ludzką żywiołowością i ekspresją. Zaledwie miesiąc po wydaniu debiutanckiej EPki ,,Cargo Planes” formacja wystąpiła na festiwalu Audioriver 2010. Rok później wygrali Grand Prix Szczecińskiego Festiwalu GRAMY, dzięki czemu wystąpili na żywo na antenie radiowej Trójki w audycji Piotra Stelmacha. W 2013 zagrali na 6 edycji festiwalu kina niezależnego OFF Plus Camera oraz wystąpili w roli supportu dla Jessie Ware. 24 maja 2013 roku pod skrzydłami Wytwórni Światowej ukazał się ich album ,,Barbarians”. Za jego brzmienie odpowiedzialny jest szwedzki producent Dan Bergstrand (Behemoth, Messhugah, In Flames). Dla Podsłuchalni- SoundQ!

Mateusz Grzeszczuk: Epka 2010. Doczytałem się, że inspirowaliście się (co może zadziwić)- kultem cargo. Skąd pomysł aby przenieść na płytę ''klimaty'' z wysp Oceanu Spokojnego?




Kuba Kubica (SoundQ): Kiedy byłem gówniarzem ojciec puścił mi "Mondo Cane" Jacopettiego. Bardzo mi się ten dokument podobał - śmieszni czarni ludzie ganiający po wyspie, podobni do siebie jak dwie krople wody krewni Rudolfa Valentino, karmienie gęsi... tyle mniej więcej zapamiętałem. Po latach, kiedy byłem studentem film wrócił do mnie jak bumerang, tyle, że tym razem oglądałem go już świadomie. Największe wrażenie zrobiło na mnie zakończenie, kiedy to grupa Papuasów czeka cierpliwie na to aż przodkowie na grzbietach stalowych ptaków ześlą im skarby i magię. Wtedy mniej więcej powstała piosenka "Cargo Planes".


Były też zespoły, wokaliści z dzieciństwa do których także dorastałeś? Miały wpływ na wybory?

W dzieciństwie słuchałem głównie heavy metalu, więc nie mogę powiedzieć, żeby okres ten jakoś mocno ukształtował moje obecną muzyczną osobowość. Może prędzej sceniczne wyobrażenie, o tym jak powinien wyglądać dobry gig: dużo wybuchów i biegania po scenie. Z uwielbienia do Axel'a Rose'a czy Bruce'a Dickinson'a raczej wyrosłem niż doń dorastałem. Natomiast moim niekwestionowanym nastoletnim gigantem był (i to się do dzisiaj nie zmieniło) Dave Gahan. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem "Violator" na kasecie, to było prawdziwe objawienie. Chodziłem wtedy na łąki za krakowskim Solvayem i uczyłem się śpiewać "World in my Eyes", "Policy of Truth" czy "Walkin in my shoes". Depech Mode to zespół który wywarł na mnie ogromy wpływ... potem długo nic i dopiero U2, Faithless, Massive Attack czy Unkle.

Kiedy przysłuchuje się Waszym kawałkom nigdy nie powiedziałbym, że działacie na krakowskiej scenie. Wydawać by się mogło ''liryczne'', ''artystyczne'' miasto, które chyba stroni od elektronicznych dźwięków. Nie jest tak  ?


Myślę, że też jesteśmy trochę liryczni... Ale masz rację - W Krakowie faktycznie niewiele się dzieje w tzw. elektronice. Jest ze dwóch na prawdę ciekawych producentów/dj'ów, może 2 interesujące elektroniczne projekty o których wiem (chociaż być może gdzieś tam kryje się więcej) a poza tym masa rockmanów.

I tylko pozornie działa się łatwo, istnieje pewna wolność, w dodatku mała konkurencja?

Mogłoby się wydawać, że to dobrze, bo na własnym podwórku dostajesz plus już za sam fakt, że nie grasz jak np. Alice In Chains, ale ja uważam, że silna scena byłaby dużo większą korzyścią.

I jak sobie radzicie z tym faktem? Jak często koncertujecie, gracie?

Radzimy sobie całkiem nieźle. W Krakowie zapracowaliśmy już na własną publiczność. Czas wyruszyć gdzieś dalej.


Jak wspominacie występ u Piotrka Stelmacha w Radiowej Trójce?

Występ w Trójce wspominamy świetnie. Nie dość, że dostaliśmy się do ścisłego finału festiwalu GRAMY to jeszcze okazało się, że Stelmie zaprasza nas na mini-koncert do Radia Szczecin który wyemituje w Myśliwieckiej 3/5/7. To byłu intensywne 2 dni - dużo adrenaliny i iście sportowe emocje. No i potem dostaliśmy Grand Prix na festiwalu.



Twoja przeszłość to metal i rock. Skąd więc pokusy na zupełnie inny projekt?

Po prostu zmieniłem się jako człowiek. Jako nastolatek nie wyobrażałem sobie, żeby można było grać cokolwiek innego niż black metal i wciąż móc sobie spojrzeć w twarz w lustrze. A potem po prostu zacząłem się interesować muzyką. Nie patrzę dzisiaj na metal z góry ani nic takiego - to był ważny okres w moim życiu. Wiele poglądów na życie których się wtedy nabawiłem, dalej uważam za centralne dla mojej osobowości. To trochę tak jak z Terminatorem i Batmanem z Michaelem Keatonem. Kiedyś to uwielbiałeś, dzisiaj z sentymentu obejrzysz 15 minut i wyłączysz. Zresztą... Dużo dłużej grałem metal niż go słuchałem. Sprawiało mi przyjemność takie ekstremalne koncertowanie.

Postanowiłeś zrobić krok w bok, ale jak udało się skompletować ekipę? I to nie małą..

Nie nazwałbym tego skokiem w bok... Po prostu postanowiłem na poważnie zająć się czymś co zaprzątało ciągle moje myśli ale lądowało wyłącznie w szufladzie. Z Tomkiem i Ziemem (pierwszym bębniarzem SQ) grałem już wcześniej, więc od początku wiedziałem, że świetnie się spiszą. Michała przyprowadził Ziemo a Anię znaleźliśmy... na gumtree (śmiech). Potem Ziema, któremu z czasem co raz trudniej było dojeżdżać do nas z Bielska zastąpił Robert.

Gdybyś miał wymienić największe przeszkody dla funkcjonowania takiego projektu jak Wasz to byłoby to...?

Hmm... Brak zainteresowania mainstreamowych radiostacji. Denerwujące jest to, że ciągle ktoś z tzw. branży poklepuje nas po plecach i mówi "super muza, ale u nas to się nie przyjmie".

Tego typu stacje nie są kojarzone zbyt dobrze jeżeli chodzi o dobór muzyki, tak więc może to zaleta?

Radio powinno promować dobrą muzykę. Wtedy będzie się dobrze kojarzyć.

Syntezatory analogowe, etniczne sample. Stylistyka pop. Do tego-narracyjno-poetycki tekst. Jak w takim brzmieniu udaje Wam się, nie zgubić tzw. ''liryki''. Całego przekazu. W większości słuchacze zwracają uwagę od razu na brzmienie.

Hmmm... Sam nie wiem. Pewnie trochę ją gubimy "po drodze", ale ona gdzieś tam mimo wszystko wygląda ze szpar.

Jakie to uczucie występować przed Korn, Dog Eat Dog czy chociażby Tool?

Wiesz co... świetne uczucie. To już było ładnych parę lat temu, ale pamiętam, że szczególnie Tool zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Byli bardzo transowi i absorbujący. To sama przyjemność móc sobie zagrać koncert przed ich widownią a potem zasiąść wygodnie na trybunie i oglądać show

Marzeniem Soundq jest granie na jednej scenie z....

Oczywiście Depeche Mode.

Mieliście jakieś ekstremalne sytuacje koncertowe?  Anegdoty?

Po wydaniu EPki Cargo Planes zagraliśmy na Audioriverze. Nasz gitarzysta, Tomek, przyjechał do Płocka dzień wcześniej i rozbił namiot gdzieś na dziko. Miał przy sobie pieniądze których nie zdążył wpłacić na konto, a które przeznaczyć miał na wakacyjny wyjazd. W nocy chrapał tak głośno, że przyciągnął okoliczne męty które wycięły w jego namiocie dziurę i ukradli całą kasę i dokumenty. Atmosfera przed koncertem nie była więc za wesoła.

Współpracujesz z Jarkiem, który ma duże doświadczenie zagraniczne. Jaki wpływ na Twoje pojmowanie muzyki miał człowiek który związany był chociażby z Fear Factory, Paradise lost.

Jaro jest moim dobrym kumplem i w pewnym sensie ukrytym członkiem SoundQ. Kiedy mieliśmy po naście lat ja byłem kolesiem który nie wiedział jak sobie podłączyć syntezator do komputera a on miał już za sobą pierwsze chałupnicze produkcje muzyczne. Dzwoniłem do niego co chwilę i pytałem o najbardziej oczywiste rzeczy a on cierpliwie mówił mi co mam robić. Bardzo dużo się od niego nauczyłem. Wciąż to zresztą robię kiedy tylko mam okazję. Poza technicznymi sprawami zaszczepił we mnie przede wszystkim staranność i cierpliwość w pracy nad melodią. Próbował mnie też  nauczyć porządku, ale tego zrobić się nie dało (wystarczy jeden rzut okiem na moje projekty, żeby nie mieć wątpliwości).

W muzyce możemy mówić o cierpliwości jako istotniej cesze charakteru?

Nie wiem czy nie jednej z najistotniejszych. To zajęcie które wymaga wielu poświęceń. Inwestujesz czas, pracę i pieniądze przez wiele lat bez wyraźnych sygnałów, że kiedykolwiek Ci się to zwróci. Niecierpliwi bardzo szybko dochodzą do wniosku, że to się zwyczajnie nie opłaca.

W ramach klipu współpracowaliście z REDPIG Productions. Jak powstała koncepcja do teledysku do ''Barbarians''? Czy to była wasza wspólna 'wizja'?

Na początku mieliśmy zupełnie inną koncepcję tego obrazka. Nie wdając się w szczegóły to miała być mroczna animacja. Im dłużej się nad nią zastanawialiśmy tym więcej piętrzyło się przed nami problemów fabularno/technicznych. Tuż przed rozpoczęciem całej zabawy Ania (nasz klawiszowiec) spotkała się ze swoją przyjaciółką Sabiną a ta jakoś tak mimochodem rzuciła, że chętnie ułożyłaby kiedyś do jednej z naszych piosenek choreografię. Dwa dni później pomysł animacji poszedł w odstawkę a my postanowiliśmy zrealizować ten właśnie taneczno, świetlny klip. Wizuale sklecili do kupy chłopaki z RED Pig i jak już to było gotowe uderzyliśmy całą ekipą na spontanie do jednego z nowohuckich domów kultury i nakręciliśmy całość w jakieś 4 godziny.

Często, (zwykle w środowiskach hip-hopowych) mówi się o tzw. lokowaniu produktu, klipach sponsorowanych. W przypadku projektów takich jak wasz, udaje się zebrać finanse, czy teledysk pochłania prywatne portfele?

W przypadku kapel takich jak my prywatne portfele pokrywają 99% artystycznych przedsięwzięć.



Istnieje dzisiaj jeszcze jakiekolwiek zjawisko ''finansowania'' muzyki, twórczości?

Hmm... no na pewno można za pośrednictwem różnych crowd-funding'owych serwisów wyciągać rękę po pieniądze fanów, ale mi się to osobiście nie podoba. Pierwsze szlify muzyczne zdobywałem w czasach kiedy coś takiego uznano by za nie do pomyślenia. Z drugiej strony... nigdy nie mów nigdy.

Nie do pomyślenia, bo?

Zespoły za pieniądze wytwórni zamykały się w studio i nagrywały płyty. Wytwórnie wydawały te płyty a fani je kupowali. Produkcja albumu za pieniądze zebrane bezpośrednio od fanów nie wpisuje się w ten archetypiczny dla mnie schemat przepływu pieniędzy;) Natomiast faktem jest, że rynek się zmienia. Kto wie - być może niedługo będzie to powszechna praktyka.



Powiedz Kuba jakie są najbliższe plany SoundQ.

Wracamy powoli do rzeczywistości po dwumiesięcznych wakacjach. Jesienią chcemy zagrać sporo koncertów, żeby zawieźć "Barbarians" wszędzie gdzie tylko będą nas chcieli (i być może z rozpędu w kilka miejsc gdzie nie będą chcieli;). Uwielbiamy grać na żywo, więc wygląda na to, że najlepsze przed nami.

Macie już w planach jakieś konkretne miasta?

Mamy, ale w związku z tym, że daty nie są jeszcze potwierdzone chyba nie mogę nic powiedzieć. Być może w momencie gdy okaże się wywiad wszystko będzie już jasne. Zapraszam na naszą stronę i na FB - regularnie donosimy tam o wszystkich wydarzeniach.

Dziękuje w takim razie za rozmowę. Powodzenia!


Ja również dziękuje.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza