piątek, 16 sierpnia 2013

,,Policjanci dopingują nam, aby podkręcić volume''- Straight Jack Cat

Najważniejsze inspiracje muzyczne? Link Wray i Bunker Hill, aż po The Kills czy Queens of the Stone Age. Laureaci III edycji konkursu MEGAFON Radia Kraków dla młodych wykonawców z Małopolski, Polskiej Edycji Emergenzy 2013, KortoFest 2013, Rock May Festival 2013.. ,,Grają po prostu organiczny rock'n'roll. Robią hałas. Są nieprzewidywalni.'' O wywiad poprosił w komentarzu anonimowy czytelnik. Dla Podsłuchalni- Straight Jack Cat!



Mateusz Grzeszczuk: Przerwy w pracy zespołu, zmiana wokalisty, brak koncertów. Jak w ostateczności odbiło się to na kondycji zespołu?


S: Ostatecznie to zawsze doprowadzało do zmiany jakości naszej muzyki.
U: Zazwyczaj na lepsze, bo każdy taki przełom wiązał się z tym, że wszyscy wyrzucali się z siebie to, co im siedziało pod skórą.
M: Taka tabula rasa raz za czas nie zaszkodzi. Jak reinstalka systemu operacyjnego. Wszystko potem lepiej śmiga. Właśnie... Dawno nie robiliśmy resetu... Czas chyba na jakieś przetasowanie personalne. Co Ty na to Michał?
Z: (Tu padają niecenzuralne słowa.)

,,Gromadzony przez lata sprzęt jest efektem odejmowania sobie jedzenia od ust'':) Gdybyście mieli prywatnie przedstawić się, opowiedzieć o sobie, najlepiej gdybym z waszych biografii zapamiętał, że...?

M: Ja bym chciał żebyś mi odpowiedział co sugerujesz zestawiając ze sobą „odejmowanie sobie od ust” z pytaniem o to, co warto zapamiętać z naszych biografii. (śmiech). W każdym razie ja nie chciałbym żeby właśnie to zostało zapamiętane z mojej.
U: Nie no... Podczas studiowania kiedy trzeba było poważnie zacisnąć pasa aby kupić wymarzony sprzęt, efekty czy wiosła było naprawdę krucho.
S: Nawet teraz pomimo, że każdy z nas ma prace odkładamy każdy grosz na dopieszczanie brzmienia.
Z: Ale wszystko to tylko halucynacje z niedożywienia i śmierć.

Wspominaliście, że postawiliście na prostotę, która - nie jest taka prosta. Wywiązujecie sie na co dzień z muzycznej ascezy?

U: Muzyczna asceza to myśl: mniej znaczy więcej.
M: Stronimy od artyzmu na siłę, uduchowionych sztucznie pieśni i wyścigowych solówek. Lubimy grać ciszą, choć nie jest to łatwe, bo ego ciągle kusi: jest cicho, jak teraz coś krzykniesz to będziesz zauważony. Tfu, tfu!
Z: A pfuj!

Bezkompromisowi jeżeli chodzi o poziom natężenia dźwięku. Mieliście może jakieś problemy z sąsiadami? :-)

U: Lubimy grać głośno, lampowe piece dopiero wtedy osiągają swoje prawdziwe brzmienie. Jesteśmy fanami starej filozofii grania, gdzie koncerty nie były nagłaśniane na przodach. Wtedy stacki wzmacniaczy gotowały się do czerwoności i rzygały naturalnym przesterem.
S: W naszym garażu gdzie cicho nie jest,  nawet policjanci dopingują nam aby podkręcić volume. Serio. Były sytuacje gdy wpadali żeby posłuchać. Ale były też sytuacje, gdy granie w domu po 23:00 kończyło się wizytą policji z mniej przyjemnymi intencjami.

Istniejecie, bo wciąż wierzycie, że muzyka to sposób na to, by się uwolnić. Pytanie tylko, z jakich kajdanek?

Z: Z kajdan biedy! (śmiech)
S: To może banał, co powiem, ale muzyka to odskocznia. Pozwala zatracić się na chwilę, wyrzucić z siebie frustrację, złość... Przelać to na dźwięki.
M: Poza tym granie koncertów to okazja do podróżowania. Wielu miejsc po prostu nigdy nie odwiedzilibyśmy gdyby nie muzyka.

Jesteście laureatami Rock May Festival 2013. Jak wspominacie swój pobyt w Skierniewicach?
M: Pardon, nie dosłyszałem... Kim jesteśmy? Lordami Rock May Festival? (śmiech)
U: Skierniewice to świetni ludzie. Wydawało się, że tak samo oni byli głodni nas jak my ich. Dostaliśmy dobry feedback od jury. Pierwszy duży koncert dla tak licznej publiczności. Czad!
Z: Jak nie w Polsce.



Światowy final Emergazy. Gdybyście mieli wyjaśnić czytelnikom, w jaki sposób tam się znaleźliście.

U: Przygoda z Emergenza rozpoczęła się od wydania ostatnich 200 PLN jakie miałem w kieszeni na wpisowe, potem seria całkiem dobrych koncertów, werdykt jury po finale w Warszawie i pojechaliśmy.
M: Znaleźliśmy się tam bo wyciągamy wnioski po każdym z koncertów. Polecamy tę metodę.

Najbliższe plany?
U: W ostatnim tygodniu sierpnia jedziemy na Rock Nocą do Zielonej Góry, a zaraz potem na Fame do Świnoujścia.
Z: Fama to dla zespołu będzie zupełnie nowe doświadczenie. Nie dla mnie, bo ja już byłem. :P Zamierzamy grać tam nie tylko koncerty, ale też siedzieć na sali prób całymi dniami i komponować, dopieszczać, pracować, tworzyć... Chcemy by to był twórczy czas.
M: Właśnie. Nie dogodni i w sto koni dnia który się przewałkoni. (śmiech)
S: Poza tym nieustannie pracujemy nad naszym nowym materiałem. We wrześniu Fugazi Festival i tydzień nagrywania w studiu w Olsztynie.

W takim razie widzimy się w Świnoujściu! Do zobaczenia!


Skład Zespołu:
MAREK PALKA - gitara i krzyki
SEBASTAIN KASZYCA - perkusja i perkusjonalia
DAMIAN SZAFRAN - bas
MICHAŁ ZACHARIASZ - gitara i klawisz i piski


M = Marek
S = Sebastian
Z = Zachar
U = Uzi





3 komentarze:

  1. Nie do podrobienia chłopaki! Oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  2. to teraz z Mother & the Fuckers (choć chyba ostatnio są pod nazwą Lads Life grają )^^

    OdpowiedzUsuń