Rodowity krakowianin, który zrobił sporo zamieszania swoja płytą ,,Something of an End''. Jak sam o sobie mówi: jest pocieszny, zwleka, pisze i śpiewa. Swoją płytę wyprodukował w domu, a zamiast być długopisem-został patelnią. Dla Podsłuchalni- Patrick The Pan.
Mateusz Grzeszczuk: Piotrek,
nie sądzisz, że na naszym polskim rynku, to, co najbardziej niezwykłe,
wartościowe, dzieje się gdzieś na uboczu, po cichości?:)
Patrick The Pan: Jak
najbardziej się zgodzę, choć chyba nie zawężałbym tej teorii do polskiego rynku.
Wszystkie projekty niezależne (nie ważne czy polskie czy zagraniczne i nie
ważne czy muzyczne czy np. filmowe), te które są robione, jak mówisz po cichu,
na uboczu, do szuflady mają w sobie pewne niepowtarzalne piękno.
.jpg)