czwartek, 23 stycznia 2014

Zimno, ciepło, gorąco (cz.1)

Popołudnie, półmrok. Miasto chłodniejsze niż zwykle, ale powtarzając sobie w głowie słowa Pani Minister Bieńkowskiej, że przecież "sorry , ale mamy taki klimat" przestaję dygotać zębami i się dziwić. Wracam do domu przez chodniki pokryte mieszanką soli i piachu , ciągle jednak rozrzucaną w niewystarczających ilościach i wystawiającą na próbę moją równowagę. Po następnych kilkudziesięciu minutach wreszcie docieram na miejsce. Chłonę ciepło jak gąbka, rozgrzewam się. Odpalam komputer i przeglądam powiadomienia. Stream na Soundcloud proponuje mi przesłuchanie piosenki. Czeka ona teraz na Ciebie.





Uwielbiam te momenty, kiedy po wyczerpującym dniu i z mózgiem na podłodze coś potrafi tknąć moje zmysły w taki sposób, by móc się jeszcze tym z kimś podzielić. Bo wiesz, byłoby chyba lekkim nietaktem zwlekać z taką muzyką i trzymać ją tylko dla siebie. Słuchając 'Cut your teeth' przypominam sobie, że dawno nie obcowałam z Kylą , a przecież ma taką uspokajającą aurę.

Z kwiatka na kwiatek

Za oknem robi się coraz bardziej ciemno, w moich głośnikach podobnie, a to za sprawą tej greko- jamajskiej wokalistki. Mam cichą nadzieję, że znasz już lecznicze właściwości jej głosu. Jeśli nie, to na zdrowie!



Oczywiście nie jest to jedyny świetny kawałek w wykonaniu Lianne. Mnie kupiła od pierwszych wspólnych minut, które miały miejsce już dobre dwa lata temu. Jednak do teraz, mimo wielokrotnego przesłuchania utworów nie mogę jej odmówić pierwiastka świeżości. Rozpogadza, harmonizuje moją zmęczoną głowę.


 

Podwójna radocha

U mnie'dziś' to idealny wieczór na relax, a skoro krążymy już w tematyce odpoczynku, będę trzymać poziom. Podobno neutralność pozostałych bodźców jest najlepszym, co można zrobić by nie zakłócić naszego budowanego na kolanie klimatu zatem...keep calm and listen to Mapei ;)


 

Psst!Według moich prognoz niedługo może się o niej zrobić całkiem głośno.

Na koniec ostatnia propozycja i moich dwóch eterycznych guru , którzy w miesiącach jesienno -zimowych są nieodłącznymi towarzyszami klasycznej, gorącej kawy z mlekiem.

Simon Green aka Bonobo. Moją uwagę w ostatnimi czasy szczególnie zwróciła składanka stworzoną specjalnie dla serii Late Night Tales, o której sam pisze na swojej stronie: "It's more a reflection of the stuff my music is informed by." Warto.



The Weeknd. Pana Abela i jego muzyczne kotlety odgrzewam notorycznie. Nic na to nie poradzę- bardzo mi smakują i nie potrafię się oprzeć tej kanadyjskiej mieszance przypraw.Nie miałeś przyjemności go poznać? Dłużej nie będę go przedstawiać. Obroni się sam, jak tylko mu na to pozwolisz i włączysz 'play'.


 

Jeżeli po przesłuchaniu tych kilku utworów czujesz się choć trochę lepiej, to moja radość sięga sufitu. Możesz teraz mnożyć te dźwięki do woli między swoimi ścianami. A hejterzy mawiają, że podobno matma nie przydaje się w życiu.

Do usłyszenia, Ru.




2 komentarze:

  1. Propsuję serdecznie to co tutaj widzę, ciekawie się to zapowiada, ale mniej linków, a więcej słowa pisanego! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami nie wszystko można powiedzieć słowami, bywa że po prostu nie potrafimy...niekiedy łatwiej jest nam coś powiedzieć/przekazać muzyką. Wchodzę tutaj, włączam jeden utwór za drugim... słucham, rozkoszuje się, uśmiecham... i już wiem jak wspaniałą osobą jest twórczyni tego bloga.

    Podpisał : Największy fan ever :).

    OdpowiedzUsuń