piątek, 17 stycznia 2014

SlavRaps - Dobrze będzie, nie bój się.


Dobrze być młodym. Problemów jest jakby mniej, żywot składa się głównie z przyjemnie spędzonych chwil, a co najważniejsze – jeszcze ma się chęci na wszystko. Spytaj babcię, dziadka, ojca, mamę, wujka czy ciocię o najlepszy czas w ich życiu – mogę się założyć, że najprawdopodobniej otrzymasz odpowiedź zawierającą w sobie liczbę dwadzieścia. To piękny wiek, w którym emanuje się wigorem, motywacją i świeżością. Właśnie: świeżością. Czy w poszukiwaniach nowych dźwięków nie kierujemy się przede wszystkim tym kryterium? Czy nie jest dobrze natknąć się czasem na młodego kota – jak to się ich teraz lubi nazywać – który brzmi inaczej, oryginalniej, ciekawiej? Witajcie w SlavRaps po dłuższej przerwie, spowodowanej częściowo moimi ciężkimi perturbacjami z nowoczesną technologią. Przed Wami powiew świeżości ze Słowacji. Uweno.





Uwe to gość przeżywający właśnie ten prawdopodobnie najpiękniejszy okres swojego życia i – sądząc po jego twórczości – wykorzystujący ten fakt na sto procent. Rzućcie okiem na klip do Netreba mi viac (pl. Nie trzeba mi więcej). Jest słońce, relaks, kumple – generalnie chill. Zapewne tak jak mnie zwyczajnie wkurza Was moralizatorski rap czy lamenty nad meandrami życia w wykonaniu nastoletnich raperów bądź tych ledwie przekraczających dwudziestkę (jak to było z tym czternastoletnim prawie-ojcem...?). Słowacki młodzik najwyraźniej również wychodzi z podobnego założenia, skupiając się na raczej lekkostrawnym zakresie tematycznym. I bardzo dobrze! Trzyma się bowiem pięknej, niepisanej zasady, brzmiącej jakoś tak: nawijaj o tym, o czym masz pojęcie. I rób to dobrze.


Do sprawdzenia Uwena zachęciły mnie dwie podstawowe sprawy – głos wraz ze sposobem jego wykorzystania oraz wspomniana świeżość. Zacznijmy od numeru dwa. Ciężko bowiem znaleźć na tutejszej scenie zawodników, do których można porównać tego młodego kota (swoją drogą, po słowacku brzmiałoby to mladá mačka – trochę mało drapieżnie...). Swoimi zdolnościami oraz dotychczasową twórczością wydaje się on bezczelnie śmiać w twarz wszystkim tak zwanym weteranom, którzy są super, ponieważ są w grze już pierdylion lat i ty, słuchaczu, nawet nie waż się ich za cokolwiek skrytykować. Tak, pod tym względem nasza rodzima scena niczym nie różni się od opisywanych w SlavRaps. Uwe zaś oferuje nam po prostu zestaw pozytywnych, ale i niebanalnych numerów, idealnych na przyjemne wieczory, w których wszystko gra i można ze spokojem otworzyć piwo czy sięgnąć po inny środek polepszający nastrój...

Jak już wspomniałem, do mocnych stron słowackiego rapera z pewnością możemy zaliczyć barwę głosu oraz to, jak ją wykorzystuje. Nie jestem chyba jedynym, który obstaje przy stanowisku, że naprawdę dobrze pływa po upbeatowych melodiach, jednocześnie zachowując charakterystyczny, spokojny ton wokalu. Na kilometr widać, czy raczej słychać, bijący od niego luz – autentyczny i naturalny. Cieszy więc fakt, że Uwe został już dostrzeżony przez naprawdę poważne persony słowackiego i czeskiego rapu, m.in. Supę z legendarnej wręcz ekipy Moja Reč, którego możemy usłyszeć na pierwszym poważnym solowym projekcie młodego Słowaka – Dobre bude mixtape (pl. Dobrze będzie mixtape). Jest to kompilacja luźnych, bardzo przyjemnych numerów, które naprawdę świetnie sprawdzają się w roli ścieżki dźwiękowej np. do wieczornego relaksu po ciężkim dniu. Jak już pisałem, Uweno raczej nie tyka tematów, o których ktoś mógłby powiedzieć, że są dla dwudziestolatka abstrakcją. Skupia się na swoich zajawkach, tym co go interesuje, co sprawia mu przyjemność. Gdyby tak wszyscy raperzy wychodzili z podobnego założenia...

Tytuł dzisiejszych SlavRapsów jest nieprzypadkowy. Stanowi on translację nazwy kolektywu, który Uweno tworzy wraz ze swoimi znajomymi – DBNBS, czyli Dobre bude, neboj sa. W jego skład wchodzi jeszcze kilku raperów, producent, grafik, a nawet blogerka. Śledząc ich poczynania (choćby za pośrednictwem strony na Facebooku) nie sposób nie odnieść wrażenia, że jest to po prostu zgrana paczka kumpli, połączona zajawką, z której i dla której powstaje cała ich twórczość. Miło patrzeć, jak Uweno i spółka realizują swoje marzenia – a miniony rok był dla nich wyjątkowo udany. Spod znaku DBNBS w 2013 ujrzało światło dzienne kilka produkcji muzycznych, młodzi Słowacy nawiązali też współpracę z naprawdę poważnymi nazwiskami słowackiej i czeskiej sceny. Jako spory sukces można uznać wyruszenie na tour ze słowacką legendą – Vecem. Oprócz regularnych koncertów warto też wspomnieć o budowie własnego studia. To w końcu piękny czas na spełnianie marzeń!


Gorąco polecam zapoznanie się z twórczością dzisiejszego slavrapsowego zawodnika. Chociaż mam świadomość, że nie wszyscy są zwolennikami lekkich brzmień, to jednak uważam, że muzyka spod stajni DBNBS zasługuje na sprawdzenie. To po prostu solidny, świeży rap, idealny do słuchania w stanie psychicznej homeostazy. Czego chcieć wówczas więcej?



WOJCIECH SUSKI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz