piątek, 22 listopada 2013

Hunter - Imperium (2013) - Recenzja

Myślę, że ciężko znaleźć w Polsce fana ciężkich brzmień, który nie będzie kojarzył grupy Hunter. Pochodząca ze Szczytna formacja już przez prawie 30 lat raczy fanów swoją niebanalną twórczością. Jednakże tak długi staż nie przełożył się na ilość wydanych krążków. Do ubiegłego roku Hunter nagrał tylko cztery płyty długogrające. Tymczasem nagle przyszła pora na skomasowany atak wydawniczy! Dwanaście miesięcy temu grupa wypuściła na rynek płytę "Królestwo". Natomiast teraz przyszła pora na kontynuację zatytułowaną "Imperium". Skąd taki nagły zwrot akcji?


Jak przyznaje wokalista grupy, Paweł "Drak" Grzegorczyk muzycy nie planowali wydania dwóch albumów w przeciągu jednego roku. Złożyło się na to jednak kilka aspektów. Po pierwsze, sesja nagraniowa "Królestwa" przyniosła tak wiele efektów, że zarejestrowano aż 18 utworów. Po drugie, sprzedaż ubiegłorocznego wydawnictwa pozwoliła uzyskać miano Złotej Płyty. Sukces ten zmotywował chłopaków do stworzenia drugiej części albumu. Większość zarobionych pieniądzy poszła na dokończenie nagrań, miksy i produkcję "Imperium". Jak twierdzą muzycy "weny nie brakowało". Wprawdzie na krążku znalazło się tylko dziewięć kompozycji, ale są to numery stosunkowo długie czasowo. Płyta trwa mniej więcej trzydzieści osiem minut. Dla porównania "Królestwo" składało się z jedenastu utworów i trwało tylko sześćdziesiąt sekund dłużej. Ciekawostką na nowym wydawnictwie Huntera jest fakt, że wszystkie utwory zawierają w nazwie człon imperium. Jak podkreślił Drak, płyta porusza tak trudne tematy, że nie liczy na promocję w radiach. Ważne jest jednak to, aby wywołane do tablicy kwestie wzbudziły poruszenie wśród słuchaczy. Różnorakie refleksje na ich temat również są wskazane.

Longplay rozpoczyna utwór 'Imperium UBOJU'. Numer ten stworzył sporo zamieszania jeszcze przed wydaniem albumu. Tekst odnoszący się do tematu uboju rytualnego w połączeniu z kontrowersyjnym teledyskiem w rzeźni rozruszał fora internetowe. Doprowadziło to nawet do zaproszenia wokalisty grupy do programu telewizyjnego "Tak czy nie?". Mało tego, wideoklip został w całości zaprezentowany na antenie Polsatu! Tego chyba nikt się nie spodziewał. Jeżeli chodzi o samą piosenkę. Przyznaje, nie do końca zgadzam się z zawartą w tekście krytyką uboju. Jednak pomijając ten fakt, to propozycja sama w sobie jest naprawdę świetnym otwarciem albumu. Nie dziwne, że mocne wersy tekstu wzbudziły kontrowersje, ale w sumie taki był cel. Niegdyś Hunter nazywany był polską Metallicą. Osobiście nigdy nie podzielałem tego zdania. Według mnie ekipie ze Szczytna znacznie bliżej do twórczości System Of A Down. "Imperium UBOJU" zdecydowanie to potwierdza. Solidne uderzenie na początku, trochę ryków, potem melodyjnie, skocznie i znowu wszystko od początku. Tak właśnie wygląda masa utworów SOADu. Podobieństwo odnajduje już na kolejnym wydawnictwie Huntera. Pięknym smaczkiem w utworze otwierającym jest fragment śpiewany a capella. Start płyty świetny!

Wysoki poziom z początku utrzymuje się w kolejnym numerze pt. "Imperium MÆCZETY". Łacińska litera Æ to taka typowa "hunterowska" zagrywka. Od razu tytuł przywołuje dwa słowa: maczeta i meczet. Oba nieco powiązane ze sobą, co absolutnie nie jest przypadkiem. Krytyka islamskiej "religii miłości", która ma być wdrażana maczetą. Do tego ciekawa warstwa muzyczna i wszystko działa na mnie pozytywnie. Jest to chyba najbardziej melodyjna kompozycja na płycie. Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że dorzucić nieco alkoholu i nie jedna osoba(z kręgów nie do końca metalowych) poskakałaby przy tej piosence. Następna propozycja na płycie to "Imperium ZAWIŚCI ORZESZPOSPOLITEJ". Tytuł od razu kieruje nasze myśli na rodzimą scenę polityczną. Skojarzenia słuszne. Nie brakuje krytyki i dla lewej i dla prawej strony. Stylistycznie jak najbardziej Hunter, ale utwór bardzo zwykły. Oczywiście, nie mam ochoty przełączać go, ale w ziemie wryty nie zostałem. Następnie przychodzi pora na nawiązanie do płyty "MedeiS" w postaci utworu "Imperium MIŁOŚCI". Przyznaje, że pierwsze zapoznania nie wywołały we mnie zbyt wielu emocji. Każde kolejne przesłuchanie jednak robiło, co raz większe wrażenie. Po raz kolejny Hunter odnosi się do tematyki snu i natury ludzkiej w nim ukrytej. Utwór trudny do zrozumienia. Chyba najtrudniejszy ze wszystkich na krążku. Jednakże klimatycznie jest niesamowicie. Zdecydowanie można odczuć atmosferę z wspomnianego wcześniej "Medeis". Dla mnie mega plus, bo uwielbiam tę płytę.



Wielkie uniesienie mija podczas słuchania numeru piątego - "Imperium SZCZUJSZCZURA". Szczerze przyznam, że jak na Hunter jest to zdecydowanie za prosta kompozycja. Tematyka pogoni za pieniędzmi i stanowiskiem może i dobra, ale przedstawiona banalnie. Wykrzykiwanie przez cały refren "Wyścig, wyścig szczurów" wygląda mniej więcej jak położenie ryby na patelni i powtarzanie kwestii: Ryba, ryba się smaży. Uśmiech na mojej twarzy wywołuje natomiast warstwa muzyczna podczas refrenu. Gdyby zabrać gitarę i perkusję to brzmi to niemal jak intro do "Myj zęby" Fasolek. Kto nie wierzy, niech sam sprawdzi ;) Znacznie lepiej jest wraz z nastaniem "Imperium STRACHU". Znakomita pozycja na płycie. Moim zdaniem jeden z dwóch najbardziej ciekawych tekstów na całym krążku. Wprawdzie nie jest jakoś mocny skomplikowany, ale historia degenerowania się życia opowiedziana jest niezwykle sprytnie. Sporo gierek słownych oraz fajnie splecionych rymów. Od razu widać, że jest to kompozycja napisana przez Draka. Takie kombinacje są tylko i wyłącznie w jego stylu. Na koniec jeszcze swoje trzy grosze na skrzypcach dokłada Jelonek i wszystko tworzy świetną, spójną całość.



Po strachu przychodzi pora na "Imperium DIABŁA". Na początku pytanie: Co to jest?! Zajechało mi jakimś sileniem się na śmieszność. Z czasem jednak kupiłem ten utwór. Wprawdzie teksty pisane przez Michała Jelonka nie powalają mnie, ale tutaj jeszcze nie ma tragedii. Ta odrobina humoru nie wadzi tak bardzo. Pomaga w tym na pewno ostry riff, który kojarzy mi się z kilkoma brzmieniami z legendarnego "T.E.L.I". Śmiem twierdzić, że to właśnie odpowiadający za gitarę Pit uratował ten utwór. Następnie "Imperium WARACIWARA". Przyznaje, nie doceniłem chłopaków z Huntera. Gdy ujrzałem tytuł utworu to zastanawiałem się, kim jest ten cały Waraciwar? Jak się okazało jest to kolejna "hunterowska" gierka. "To moje imperium, Wara Ci Wara" - ten wers wszystko wyjaśnił. Przyznaję, sprytny zabieg. Teraz dwa razy zastanowię się, zanim wydam osąd na temat tytułu utworu Huntera. Piosenka sama w sobie bardzo dosadna i jasna w odbiorze. Co jest nasze, to nasze. Jeśli ci się nie podoba to żegnam - tak najprościej skwitować "Imperium WARACIWARA".

Całość zamyka utwór, który jako pierwszy promował płytę w sieci - "Imperium TRUJKI". Po usłyszeniu tej propozycji nie mogłem się doczekać wydania krążka. "Królestwo" nie należało do moich ulubionych wydawnictw Huntera, a tutaj pierwszy uchylony rąbek tajemnicy oczarował mnie. Podkreślę po raz kolejny, że w kwestii pisania tekstów Drak jest po prostu genialny. To, co nawyprawiał w tym numerze po prostu powala na kolana. Jak dla mnie Paweł Grzegorczyk to taki tekstowy Leo Messi. Skąd ten człowiek bierze inspiracje, aby tak bawić się słowem? Przykładowo zwrot SANTA MARIA napisany jest w tylu koncepcjach: SANTA MARIA, SANTA MARY JA, SANTA MARY ja, SSANTA MARIA, SSANTA MARY JA, SSANTA MARY!!! JA. Dwa słowa - sześć sposobów zapisania. Tego typu zabiegów znajdziemy jeszcze wiele. W każdym razie, w utworze mamy niedopowiedziane nawiązanie do imperium Adolfa Hitlera oraz w pełni podane na tacy wersy o "imperium" Radia Maryja. Akurat ta druga kwestia jest dla mnie lekkim minusem, bo nie jestem przyzwyczajony do takiej bezpośredniości w wykonaniu Huntera. No, ale można przymknąć oko, bo utwór jest naprawdę znakomity. Otwarcie płyty kapitalne, zamknięcie jeszcze lepsze!


Przyznam szczerze, że nie byłem przekonany, co do kontynuacji "Królestwa". Na poprzedniej płycie mało mi było Huntera w Hunterze. Ku mojemu zadowoleniu obawy były bezpodstawne. Chłopaki naprawdę pokazali, że jest w nich taka sama moc jak w roku 1985. Lata upływają, a łowca wciąż na dobrym tropie. Ekipa ze Szczytna budzi we mnie szacunek nie tylko tym, że mają swój niepowtarzalny styl. Niesamowite jest to, że podczas całej swojej wędrówki muzycznej nie szukają poklasku ani wielkiej promocji. Jest to przykład kapeli, która robi to, co kocha, a pieniądze są gdzieś daleko w tle. Życzę sobie abym mógł tak pisać o każdym artyście/zespole. Niestety, świat zmierza w drugą stronę. Natomiast Hunter nadal stoi w miejscu zwanym muzyczną Arkadią. Niech tak pozostanie!


Hunter - Imperium
Rok wydania: 2013
Gatunek: Heavy metal, "Soul metal"

Ocena: 8,5/10

Lista utworów:
1. Imperium UBOJU
2. Imperium MÆCZETY
3. Imperium ZAWIŚCI ORZESZPOSPOLITEJ
4. Imperium MIŁOŚCI
5. Imperium SZCZUJSZCZURA
6. Imperium STRACHU
7. Imperium DIABŁA
8. Imperium WARACIWARA
9. Imperium TRUJKI

Maciej Skomarowski




4 komentarze:

  1. Świetnie opisałaś/eś tą płytę! Zgadzam się z toba w stu procentach! AVE HUNTER \m/

    OdpowiedzUsuń
  2. Płyta jest genialna. Mocne teksty zapadają głęboko w mózg. Osobiście moim ulubionym utworem jest Imperium TRUJKI. Utwór jest wspaniały pod każdym względem :) AVE HUNTER

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny artykuł, nic dodać, nic ująć. No może poza jednym, dwoma szczegółami, ale to raczej moje osobiste zdanie. Mi jakoś nie leży WaraCiWara i trochę zabolało w oczy zbędne wpisywanie liczb słownie na początku ;)
    Musiałem pisać komentarz drugi raz po wybraniu konta google :|

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja daje mocną 9 i nie do końca zgadzam się z Tobą, ale każdy ma swoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń