Polub mnie!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Wright. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Wright. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 listopada 2013

Richard Wright - "Wet Dream" - Recenzja


"…let's take a holiday"
                                                               fragment utworu "Holiday"

Kiedy patrzę tak jak teraz na piękną, słoneczną pogodę za oknem przez chwilę myślę, że wciąż mamy lipiec. A czemu tylko przez chwilę? Bo po pierwsze jesteśmy parę dni od zmiany czasu na zimowy, po drugie - to już końcówka października 2013, a po trzecie - drzewa nie są pokryte zielonymi kolorami liści. I piękna chwila znika niczym mydlana bańka.

Dlaczego zacząłem od akapitu o zachwycie latem? Ponieważ uważam, że album, którego niniejsza recenzja dotyczy dostarcza nam tych gorących, ciepłych odczuć. Jego twórcą nie jest zwykły muzyk rodem z garażowej kapeli undergroundowej (bez urazy dla fanów Pink Floyd). Richard Wright, bo o nim mowa to klawiszowiec pełną gębą, o tak! Mógłbym od siebie również wyznać, że to brytyjski następca Chopina, bo tylko jego fortepian ozdobił i nadał ostateczny kształt wielkiemu dziełu "The Great Gig In The Sky" z "Ciemnej Strony Księżyca". Ale po kolei…