Halina Mlynkova = Brathanki.
Brathanki = Czerwone Korale. Idę o zakład, że dziewięć na dziesięć osób będzie
miało dokładnie takie skojarzenia. Równie pewny jestem też tego, że mniej więcej
w podobnych proporcjach rozkłada się wiedza na temat tego, że Mlynkova od
dziesięciu lat nie jest związana z żadnym zespołem. Dwa lata temu wokalistka
wydała swój pierwszy solowy longplay "Etnoteka". Teraz powraca z
kolejnym wydawnictwem zatytułowanym "Po drugiej stronie lustra".
Jeszcze przed premierą albumu
na antenie Polskiego Radia Halina stwierdziła, że na polskiej scenie folkowej
jest jedyną kobietą. Jeśli przyjrzeć się stronie bardziej komercyjnej muzyki to
racja jest po jej stronie. Jeśli natomiast zagłębimy się bardziej, to była
wokalistka Brathanków nieco mija się z prawdą. Nie mniej jednak, do szerszej
publiki na pewno szybciej dotrze wieść o nowym krążku pięknej Haliny Mlynkovej
niż o dogorywaniu świetnej grupy Żywiołak. Wyjątkowości drugiemu wydawnictwu
wokalistki miała dodać inspiracja muzyką irlandzką. Rzadko spotykany zabieg i
przyznaje, że mnie zachęcił do zapoznania się z tym, co ma nam do zaoferowania
urodzona w Czechach piosenkarka.
