Dziś będzie krótko
acz treściwie. Mam nadzieję. Ostatnimi czasy zauważyłem wśród znajomych, którzy
z rapem zagranicznym nie mają, na co dzień do czynienia (Look at me now Chris’a
Brown’a się nie liczy!), ogromne poruszenie związane z najnowszym klipem od
boga rapu, Eminema. Oglądał go zapewne każdy z was, o tym białasie też mówić
nie muszę, także przejdźmy do sedna. Zapewne każdemu z nas przy słuchaniu Rap
God opadła szczęka. Szczególnie chodzi mi tutaj o jeden moment, myślę, że
wszyscy domyślają się już jaki. Ooo tak, moment, w którym Marshall Bruce
Mathers III zaczyna lecieć niczym karabin maszynowy zatrząsnął światem i
słuchaczami. Sam ten moment w klipie jest szczególnie wyróżniony, a sam raper
udowodnił, że nie jest to sprytny montaż grając ten kawałek na żywo. Ale czy
zachwyty nad tym numerem są słuszne? Postanowiłem przyjrzeć się tej sprawie
trochę bliżej.
